Miejski quest Metravel
Miasto uroczysko Wiałoje (Puszcza Nalibocka): bezpłatna trasa piesza „Quest po uroczysku Wiałe: klątwa Tyszkiewiczów” wzdłuż zabytków. 5 punktów. Około 1 godz
To nie jest trasa miejska. To odludny zakątek Puszczy Nalibockiej nad Isłoczą, gdzie wśród sosen stoją ruiny pałacu myśliwskiego Tyszkiewiczów — i gdzie według podania lepiej nie śmiać się z dawnych bogów.
Legenda opowiada, że na długo przed hrabiami na tej polanie przy rzece stało czczone miejsce kultu z kamiennym idolem: ludzie przychodzili tu na przesilenia i noc Kupały przez wiele setek lat. Kiedy Tyszkiewiczowie, władający tutejszymi ziemiami od 1803 roku, postanowili zbudować w uroczysku pałac myśliwski, miejscowy znachor prosił hrabiego, by nie ruszał świętości. Hrabia obiecał — i oszukał: idola potajemnie wywieziono, miejsce kultu zniszczono. Odtąd według podania miejsce się mści. Robotnicy przekraczający niewidzialną granicę uroczyska stawali się senni i ospali jak lunatycy — stąd podobno nazwa „Wiałe”. Budynki płonęły jeden po drugim. A po lesie zaczęła błąkać się półprzezroczysta kobieca postać w dawnej sukni — każde spotkanie z nią kończyło się nieszczęściem.
Ale miejsce ma też drugą, prawdziwą historię, nie mniej niezwykłą. Mieszkał tu hrabia Benedykt Henryk Tyszkiewicz (1852–1935), jeden z pierwszych fotografów Białorusi. Młodo owdowiawszy, osiadł w Wiałem, urządził w leśnym majątku jedno z pierwszych laboratoriów fotograficznych na terenie kraju i fotografował wszystko wokół: puszczę, polowania, chłopów z okolicznych wsi. Dziś jego zdjęcia są w zbiorach muzealnych Francji — a po majątku zostały tylko ściany.
Teraz poważnie, bez legend. Trasa prowadzi przez las: zakryte buty, długie spodnie i ochrona przed kleszczami są obowiązkowe, szczególnie od wiosny do jesieni. Ruiny grożą zawaleniem — oglądamy je tylko z zewnątrz, nie wchodzimy do środka, nie wspinamy się na ściany i nie schodzimy do piwnic. Resztki mostu wiszącego przez Isłocz nie są przeprawą: nie stąpamy po nich. Zasięg miejscami jest słaby, więc weź wodę, naładowany telefon i zapas światła dziennego. Najłatwiej dotrzeć od wsi Rudnia (koło Iwieńca): dalej ku uroczysku, na północny zachód, prowadzi droga leśna, punktem orientacyjnym są budynki opuszczonego sanatorium „Lesnoje”.
Zaczynamy? Ruszajmy tam, gdzie kończy się droga, a zaczyna podanie.
Punkty trasy po kolei — co to za miejsca i dlaczego są ciekawe. Zadania i odpowiedzi zostają w samym queście.
Zatrzymaj się tutaj, przy podejściu do uroczyska. Według podania właśnie gdzieś tu przebiegała ta niewidzialna granica: starsi ludzie nazywali leśny zakątek Idaławym Uzleskiem — „skrajem lasu idola” — i nie zapuszczali się dalej bez potrzeby.
Pierwsze, co spotyka wędrowca w uroczysku, to nie hrabiowskie ruiny, lecz betonowe pudełka wśród sosen. To sanatorium „Lesnoje”, sowiecka próba dania przeklętemu miejscu nowego życia.
Od sanatorium przejdź na wschód, ku wielkiej polanie przy rzece — staną przed tobą wysokie wyszczerbione ściany pałacu myśliwskiego Tyszkiewiczów, samo serce uroczyska. Drewniany pałac myśliwski zaczęto tu budować już pod koniec lat 1830–1839.
Od pałacu przejdź jeszcze kawałek na wschód, w stronę rzeki. Na skraju polany stoi olbrzym, przy którym cała ta historia — hrabiowie, sanatorium, a nawet sama klątwa — wygląda na krótką.
Zejdź od dębu nad wodę — oto Isłocz: szybka leśna rzeka, dla której i hrabiowskie polowania, i sanatorium w ogóle się tu pojawiły. Niegdyś przerzucono przez nią wiszący mostek; teraz zostały tylko szczątki i nie wolno po nich stąpać — patrzymy wyłącznie z brzegu.
Ta trasa jest częścią miejskich questów Metravel. Poniżej — pozostałe questy w tym mieście i miasta z questami w pobliżu.